CART

Ta strona jest wolna od LGBT

 

#stoplgbt


#stoplgbt
#hatespeechisfreespeech

 
Jak to więc jest, że taki „mały artysta” jak ja, zabiera słowo w tej degrengoladzie? To nie jest li tylko chęć wypromowania się głosem odrobiny rozsądku, ale stanowisko serca.
Mam znajomych homoseksualistów czy osób bi seksualnych, wiele czasu spędziłem w Polskim „światku artystycznym”, obejmując stanowisko osoby “aseksualnej”. Obecnie „exaseksualnej”. Termin, pozornie, jak najbardziej sprzyjający środowisku „LGBT”. Pozornie, gdyż „LGBT” nigdy nie wspierała faktycznie stanowiska osób stawiających na np. „seksualność hetero romantyczną”. Wołanie o prawa do związków dla par homoseksualnych to hasło szkodliwe dla osób a seksualnych, jest to forma wykluczenia osób niechętnych związkom ogólnie, stawiającym, ze względu na odczucia, na indywidualizm. Równość każdej jednostki, to nie uprzywilejowanie grup. W tym punkcie osoby „aseksualne” stanowią pozornie, idealistycznie, sedno tego o co „LGBT” miało by walczyć. Jest jednak przeciwnie, całe środowisko „LGBT” promuje hasła wykluczające osoby w jakikolwiek sposób aseksualne. Nikt nie pochyla się nad zjawiskiem „aseksualności”, choć jest ono niezwykle różnorodne, skomplikowane i głębokie. W całym dyskursie stanowi temat „tabu”. Nie raz spotkałem się z agitatorami środowiska „LGBT” próbującymi mnie przeciągnąć na „swoją stronę”, jednakże jedyne co mogli mi zaoferować to „zajmijmy się najpierw prawami homoseksualistów”. Jest w tym podstawowy błąd myślowy bazujący na idei „Każdy jest SPECJALNY” (ang. „Everyone is SPECIAL”). Proste równanie logiczne, jeśli każdy jest „Specjalny” i wart „indywidualnego podejścia”, to czemu niby to „grupy” miały by być uprzywilejowane?
 
Tu przynajmniej środowiska „Prawicowe” podają odpowiedź „Bo jesteśmy „Silniejsi” i “w stadzie siła””.
– To brzmi sensownie, szczególnie w małych miasteczkach, gdzie na chleb trzeba często zarobić „Pięściami”.
 
Powiedzmy sobie jednak szczerze, to zazwyczaj nie „pasywność” kobiet pociąga przeciętnego homoseksualistę płci „męskiej”. Tylko „Facet potrafiący pokazać swoje „Stanowisko””.
W przeciwnym wypadku określał by się raczej „Trans…”. Nie zawsze, oczywiście, temat w rzeczywistości jest głęboki.
Oczywiście jako „XY” mogę jednak mówić tylko z pozycji „XY” i też tylko na podstawie doświadczenia, choćby cudzego.
 
Dygresja:
Swoją drogą, ciekawe, że “aseksualność” jest słowem podkreślanym przez słowniki… a homoseksualizm, transseksualizm, biseksualizm – nie. Mogło by to dać do myślenia…
Koniec dygresji.
 
Z jakiegoś jednak powodu, moi znajomi o innej, czy choćby „niepewnej” orientacji „seksualnej”, nie mają w zwyczaju paradować pod tęczą.
 
Sięgam pamięcią do swoich czasów licealnych, kiedy to jeszcze idea Liberalizmu była w Polsce nie zgnuśniała. Akurat w tych czasach moja matka mi opowiadała, jak w czasach jej studiów odkrycie mężczyzny golącego sobie nogi, zawodowego sportowca rowerzysty… Było szokujące i podniecające.
Nie, to nie ma nic wspólnego ze spiskiem Cyklistów.
… Nie było złem. Homoseksualiści wśród inteligentnych osób nie budzą odruchu piętnowania, są po prostu ludźmi o odmiennych poglądach. Tak długo, jak nie wpierdalają się innym w życie, a “LGBT” to robi. Szkodząc przy tym sprawie, którą pozornie wspiera.